[sylwetki] Kamil Starszak

[sylwetki] Kamil Starszak

16 maja 2019 Wyłącz przez -
Przedstawiciel młodego pokolenia w pilskim środowisku biegaczy. Choć nie lubi biegać według planu to ma już na koncie kilka wartościowych sukcesów i na tym nie chce poprzestać – Kamil Starszak z Osieka nad Notecią.
 
Jak zaczęła się Twoja przygoda z bieganiem?
Moje bieganie zaczęło się jakieś dobre 4 lata temu, kiedy to odbywały się edycje kampanii “Uzależnia mnie tylko sport”.  Wtedy to biegłem tak żeby w ogóle dobiec. Kończyłem te biegi w połowie stawki, czy nawet jako jeden z ostatnich i wtedy pomyślałem o tym, by nie spróbować przygody z bieganiem na poważnie.
Gdyby nie rywalizacja o miejsca czy życiówki to na pewno by mnie nie było tu gdzie jestem.
Jak traktujesz bieganie? Ważna jest dla Ciebie rywalizacja czy spędzenie czasu realizując swoją pasję?
Bieganie traktuję bardzo poważnie, dla mnie są ważne wyniki i rekordy. A po zawodach można już sobie usiąść w gronie znajomych i pośmieszkować. Nawzajem się motywować i dopingować na różnych biegach.
W bieganiu lubię, a wręcz uwielbiam to, że można się zmierzyć, rywalizować między sobą. Na treningach wyładować złą energię, wyłączyć myślenie. Jestem wtedy tylko ja i zegarek.
Z czego jesteś najbardziej dumny?
Moje największe sukcesy to 3. miejsce open w Sadkach, 1 miejsce w kategorii wiekowej w Chojnicach, 2 miejsce w klasyfikacji drużynowej w tym samym biegu, 3. miejsce w kategorii wiekowej w Połczynie – Zdrój, 3. miejsce w Białośliwiu, 2. miejsce w Starej Łubiance, 3. miejsce w Kaczorach. A najbardziej jestem zadowolony z 3. miejsca w klasyfikacji drużynowej w Pasłęku. Ten bieg to prawdziwy rollercoaster, obrót o 180°, droga z piekła do nieba.
A jaki bieg wspominasz najmilej?
Nie mam jednego takiego. Są dwa takie niesamowite. W Sadkach, gdzie stanąłem właśnie na 3. miejscu w klasyfikacji generalnej i w Pasłęku, gdzie obsada była bardzo mocna i mogłem przyczynić się do tego sukcesu.
Złych biegów też chyba nie brakowało?
Najgorszy bieg to zdecydowanie Muzyczna Ćwiartka w 2018 roku w Pile. Nic w tym biegu nie grało. Ciało i mózg odmówiły współpracy.
W jaki sposób trenujesz?
Mój plan wygląda chaotycznie, ale jak coś jest głupie i działa, to nie jest głupie.
Długo nic nie robiłem. Powoli wkraczały rytmy, przebieżki i udawało się wyjść pobiegać do lasu.
No właśnie. Las nie jest Twoją mocną stroną?
Tak mi się wydaje, że za sobą nie przepadamy. Zdecydowanie bardziej  odpowiada mi asfalt.
Jakie są Twoje plany na przyszłość?
Plany na przyszłość jak to u mnie, zawsze są wielkie. Na pewno chciałbym spróbować siły na królewskim dystansie maratonu. Chciałbym zawitać do ukochanej Szklarskiej Poręby “pościgać” się na Pętli Izerskiej lub w Karkonoszach. Chciałbym również pobiec w biegu rangi Mistrzostw Polski.
Wolisz ścigać się na krótkich biegach czy skłaniasz się ku dłuższym dystansom?
Zdecydowanie wolę biegi długie. Są bardziej emocjonujące i jest miejsce na ewentualne błędy.
Jakie biegowe cele przed sobą stawiasz?
Mój cel na ten sezon to “złamać” 40 minut na 10 km.
Dzięki za rozmowę i powodzenia!
Również dziękuję i życzę wszystkim znajomym biegaczom nowych życiówek. Do zobaczenia na biegowych trasach! Zapraszam również na mój profil na Instagramie http://instagram.com/biegacz_zosiekanadnotecia.
 

Skomentuj przez FB