[sylwetki] Bożena Łuc

[sylwetki] Bożena Łuc

16 kwietnia 2019 Wyłącz przez -

Przeszła długą i bolesną drogę, by znaleźć się w miejscu, w którym obecnie jest. Gwóźdź w nodze nie przeszkadza jej wygrywać mocno obsadzone biegi. Bardziej od zwycięstw ceni jednak nowe życiówki. Bożena Łuc, dla przyjaciół Bena.


 

Byłaś już kiedyś proszona o przeprowadzenie wywiadów. Mimo, że masz wiele ciekawych rzeczy do opowiedzenia to zawsze odmawiałaś. Co się stało, że teraz zrobiłaś wyjątek?

To chyba dlatego, że dobrze się znamy i wiem, że mogę Tobie zaufać.

 

Od zawsze lubiłaś aktywność sportową. Reprezentowałaś szkołę na różnych zawodach, potem jeździłaś na rolkach i rowerze. Dokładnie 3 lata temu zadebiutowałaś w cyklu Grand Prix powiatu pilskiego. Co Cię skłoniło do tego, by zacząć swoją przygodę z bieganiem?

Pewno dnia była zbyt brzydka pogoda na rolki, więc wyszłam pobiegać. Przebiegłam 14 km. No i tak się zaczęło 😋.

 

Zaczęło się i to od razu z sukcesami. Minął pierwszy rok biegania i nadszedł pamiętny Bieg Papieski w 2017 roku. Przypomnij, co się wtedy stało.

Od pewnego czasu bolała mnie noga. Już tydzień wcześniej w Kaczorach biegłam z bólem nogi. Czułam, że coś jest nie tak. Że powinnam odpuścić, ale niestety tego nie zrobiłam. Pobiegłam główny bieg z wielkim bólem. Mało tego, wystartowałam jeszcze w sztafecie gmin. Niestety za daleko nie pobiegłam. Upadłam tuż po starcie i złamałam nogę 😥.

 

Wiele osób do dziś się zastanawia w jaki sposób można w czasie biegu złamać sobie taką grubą kość. Analizowałaś to? Według Ciebie to pech, skutek nieodpuszczenia w momencie gdy czułaś przemęczenie i ból czy jeszcze coś innego?

Po przywiezieniu mnie do szpitala lekarz stwierdził, że wyglądam jakby mnie przywieźli z wypadku drogowego a nie z zawodów biegowych. Tego roku cała zimę trenowałam dużo i mocno. Wydaje mi się, że to jest przyczyną. Po prostu zajechałam się. Na wypisie lekarz napisał jednak, że noga złamała się z nieznanych przyczyn. Pamiętam jak wszyscy byli zdziwieni – rehabilitanci, lekarze….

 

No właśnie. Widok nogi był straszny. Sama też zresztą oglądałaś ten moment później na nagraniu. Lekarz nie owijał w bawełnę i powiedział, że o bieganiu możesz zapomnieć, a pytanie brzmi czy będziesz chodzić. Jak przyjęłaś te słowa?

Cały czas płakałam. Miałam powtarzane badania kości. Na szczęście wykluczyły chorobę. Od pewnej osoby dostałam bardzo duże wsparcie. Nie pozwalała mi ona się poddać, wspierała mnie bardzo i dzięki temu zapominałam o bólu. Dostałam też wiele słów wsparcia od innych biegaczy. Bardzo im za to dziękuję. Miałam też bardzo dobrą opiekę w szpitalu. Leżałam w Sali VIP a lekarze widząc w jakim jestem stanie, dużo ze mną rozmawiali. Nazywana byłam „Sportowcem Roku” 😊.

 

Rehabilitacja, choć bolesna, przebiegła bardzo sprawnie. Bardzo szybko stanęłaś na nogi, zaczęłaś jeździć rowerem. Wierzyłaś wtedy, że wrócisz do biegania na wysokim poziomie?

Tak. Trafiłam na super rehabilitanta. Choć początkowo poruszałam się o kuli i mój chód był straszny. Cały czas ta noga uciekała mi. Dużo osób wyśmiewało mój chód. Nawet jedna osoba mnie pytała czy tak cały czas będę się poruszać. Ale ja się nie poddawałam. Bardzo dużo ćwiczyłam. Jeszcze nie chodziłam a już rowerem jeździłam. Próbowałam biegać 4 miesiące po wypadku, choć jeszcze dość mocno kulałam.

 

Jesteś po ciężkim wypadku. To, że wracasz do biegania jest już cudem. Podczas treningów musisz uważać, bo na pewno z tyłu głowy jest jakaś blokada psychiczna. Do tego w nodze masz słynny “gwóźdź”. Na pierwszych zawodach pojawiasz się już po roku. Jest to ten sam Bieg Papieski na którym doszło do wypadku i co więcej…. wygrywasz go! Jak to jest możliwe???

Nie mam pojęcia jak to zrobiłam. Na treningach nie przebiegłam kilometra bez zatrzymania się. Teraz trenuję z głową. Słucham się organizmu. Najgorzej jest jak mam biec sztafetę. Mam dziwne myśli gdy w niej biegnę…

 

Zeszły rok był dla Ciebie bardzo udany. Nowe życiówki i wiele miejsc na podium. Co traktujesz za swoje największe osiągnięcie (oprócz powrotu do biegania)?

Po Biegu Papieskim uwierzyłam w siebie. A największym osiągnięciem była wygrana w Gołańczy i spontaniczny bieg w Chrzanie 😉.

 

To prawda, że nie interesuje Cię rywalizacja z innymi osobami? Jeśli tak, to dlaczego tyle serca i wysiłku wkładasz w treningi?

Tak, to prawda… Rywalizuję sama ze sobą. Bardziej cieszy mnie poprawiony wynik niż miejsce na podium.

 

Jak się przygotowałaś do nowego sezonu? Zmieniłaś coś w swoich przygotowaniach?

W zasadzie dopiero od 3-4 tygodni trenuję. Od lutego źle się czułam i tylko trochę wieczorami truchtałam.

 

Jak dużo i w jaki sposób trenujesz?

Staram się urozmaicać treningi. Trenuję 5 dni w tygodniu.

 

Jakie biegi lubisz najbardziej?

Takie na których można się zmęczyć 😜.

 

A jaki trening lubisz najbardziej?

Też taki na którym można się porządnie zmęczyć.

 

A co do tej pory dało Ci bieganie?

Większą wiarę w siebie. Bieganie to najlepszy sposób na odstresowanie się. Jest dla mnie wielką przygodą i umożliwia oderwanie się od szarej rzeczywistości. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez biegania. Dzięki niemu poznałam też wiele wspaniałych osób.

 

A co chciałabyś jeszcze osiągnąć w bieganiu?

Chciałabym pobiec Bieg Rzeźnika i go wygrać 😁.

 

W Skrzatuszu na starcie (w nordic walking) pojawiły się Twoje koleżanki i siostra. Ich start to Twoja zasługa? Twoje rywalki z biegowych tras powinny się obawiać kolejnej szybkiej zawodniczki czy Ewa pozostanie przy “kijkach”?

Tak, to ja dziewczyny namówiłam. Jak na razie Ewa pozostaje przy kijkach ale kto wie…

 

Dzięki za rozmowę i życzę powodzenia 😀

Sztafeta Gmin 2017

Skomentuj przez FB